Author Archives: Patryk Ziarko
Gilbert sam stosował ów „wężowy olejek”
W początkach XIX wieku, gdyż ta osobliwa substancja cieszyła się wówczas dużą popularnością. Pomimo moich olbrzymich starań, nie udało mi się ustalić, z jakiego źródła Gilbert zaczerpnął ten pomysł. Mity dotyczące Robin Hooda zawierają też wątki, nawiązujące do innych legend. „Drzewo życia” postrzegane jest jako „Drzewo Obfitości Robina”, dające mu wszystko, czego tylko potrzebował, podobnie do „Rogu Obfitości” lub wywodzącego się z folkloru celtyckiego „kotła”. Powiązania Robina z rogatym bogiem są również wymowne, gdyż jest on panem zamieszkujących puszczę ludzkich „zwierząt”, będących strażnikami zgrabionych przez siebie skarbów, podobnie do gromadzących dobra wężowych Nagów w hinduizmie. Pomagają oni tym, którzy na to zasługują, a nikczemnie traktują tych, którzy im się narażą. W powiązanych z Robin Hoodem opowieściach o Robinie Goodfellow, „chochliku leśnym”, zwanym także Pukiem, pojawia się też postać Sib, wróżki zamieszkującej wśród wzgórz i uważanej niekiedy za „wężowego ducha” posiadającego dar uzdrawiania. Robin zakochuje się w swej wodnej pani, albo Królowej Niebios, która potem zaczyna być nazywana Lady Marion (Mer = morze/woda, Marion = Maria) i na wiele sposobów podważa nową chrześcijańską rzeczywistość, która wtargnęła niejako w świat, złożony z wymieszanych ze sobą starożytnych wierzeń pogańskich. Robin Hood i Robin Goodfellow są zatem tajnymi opowieściami o kulturze, podobnie jak było to w przypadku chrześcijańskich listów i ewangelii.
Robin Hood
Etymologicznie imię Robin pochodzi od normańskiego „Robert”, będącego formą germańskiego imienia Hrodebert, które pierwotnie znaczyło „sławny” lub „jasny”, a być może „świetlisty”.
Zatem Robin Hood to „Jasny Kaptur”, imię nawiązujące do ludu Na- gów z ich błyszczącymi kapturami, przypominającymi kaptur węża, a szczególnie kobry. Tak, jak to już niejednokrotnie zauważono, istnieje wiele podobieństw w genezie Robin Hooda i Zielonego Człowieka, który jest także starożytnym egipskim bogiem Ozyrysem oraz bogiem z mitologii greckiej i rzymskiej o imieniu Dionizos/Bachus, a zatem jest nadzieja, że zagłębiając się w liczne istniejące historie z udziałem tego zagadkowego bohatera, uda nam się odnaleźć w nich coś ciekawego. Nie dziwi też odkrycie licznych powiązań pomiędzy templariuszami a Robin Hoodem a także to, że wiele opowieści o Robin Hoodzie ma podobny format do tych o Królu Arturze. W popularnej adaptacji autorstwa Henry’ego Gilberta (Robin Hood, 1912) jeden z bohaterów określony zostaje mianem węża w świńskiej skórze. Robin pragnie dowiedzieć się, kim tak naprawdę jest ów pustelnik z Fountains Dale i jak udaje mu się leczyć ludzi: „Ach!” – rzekł Nick uśmiechając się – „Nie żywiłem złych uczuć do Petera. Częstokroć pigułki jego leczyły naszych chłopów, kiedy zbytnio objedli się świniną, a moja świętej pamięci matka twierdziła, że nic pod słońcem nie mogło równać się jego opowiadaniu o świętym Evremondzie”. Doktor Peter powiada: „Zasługuję na godne traktowanie ze strony wszystkich moich pacjentów, a” – w tym miejscu z oczu jego posypały się błyskawice – „ten prostak z ryjem wieprza, jakim jest ów mnich imieniem Tuck, którego, gdybym tylko mógł, wepchnąłbym do najgłębszej i najmroczniejszej jamy moczarów Windleswisp, ten ośli łeb podstępem nakłonił mnie do wyjawienia mu sekretów moich cudownych preparatów leczniczych. Wybałuszywszy swe wielkie bezmyślne krowie ślepia, zachowywał się jak niewiniątko. Pytał o to i owo o lekach, które robię i sprawiał wrażenie coraz bardziej zachwyconego moją mądrością i mocą. Podły gad, wąż w świńskiej skórze! Coraz to ciaśniej snuł wokół mnie swą pajęczą nić, tak, abym nie mógł się z niej uwolnić i abym został unicestwiony. Kiedy wyjawiłem mu już wszystko, miałem nadzieję, że kupi ode mnie ampułkę wężowego olejku, niezawodnego środka, moi drodzy państwo, przeciwko napadom gorączki i odrętwieniu”.
Mieszanie magicznych substancji
Do „mieszania” owych magicznych substancji używano świętych naczyń, a w V wieku Brytania sama była takim właśnie wielkim i cudownym „mieszalnikiem”. Mieszały się w niej wówczas najróżniejsze kultury z całego znanego w owych czasach świata. Statki pełne eksportowanych z Brytanii surowców, takich jak miedź, ołów, cyna oraz innych dóbr, przemierzały wody Europy i docierały do krajów śródziemnomorskich. Istnieją nawet dowody na to, że do wybrzeży Brytanii dotarli starożytni Egipcjanie, oraz że córka faraona podobno osiedliła się w Irlandii. Podania ludowe mówią o tym, że Józef z Arymatei przybył do jej wybrzeży i stał się właścicielem kopalń cyny w Komwalii, lecz co do tego mam poważne wątpliwości. Jeśli przekazy tego rodzaju tak bardzo dalekie są od prawdy, to muszę zadać sobie w tym miejscu pytanie: w jakim celu wymyślone zostały te przedziwne historie? Jeśli, jak się wydaje, Brytania odgrywała ważną rolę, choćby tak ważną, jak, powiedzmy, Galia, to czemuż nie mogłaby ona stać się nową ojczyzną tajemnicy Graala? Tak, jak udowodniłem to w mojej książce Serpent Grail, Graal w „podstawowym znaczeniu”, czyli jad węża, nie jest związany z jakimś jednym szczególnym miejscem na kuli ziemskiej. Jest on tajemnicą obecną we wszystkich cywilizacjach świata i choć występuje on w nich pod różnymi nazwami, to chodzi tu zasadniczo o tę samą substancję.
Dziesięć lat później losy Brytanii odmieniły się na lepsze
Ambrosius Aurelianus (uważany za syna rzymskiego konsula) wystąpił przeciwko Sasom. Na obszarze Marlborough Downs w hrabstwie uciekli się z kraju tych, których określali mianem „barbarzyńców”, czyli tych, którzy albo wspomagali najeźdźcę, zbierając i przekazując mu strategiczne informacje, lub też tych, którzy dążyli do osłabienia panującej władzy. Rzymianie posługiwali się metodami tajnych służb, polegającymi na infiltracji i osłabianiu działającego w państwie ośrodka władzy. Życie Brytanii wisiało na włosku, aż do momentu, gdy dotarł do niej Stylichon. Porażka Sasów sprawiła, iż morza stały się bezpieczne, a rozbicie Piktów umocniło pozycję Brytanii. Tak przedstawił te wydarzenia wczesnochrześcijański poeta i historyk Klaudian w roku 399. Nawet walijski mnich Gildas (ok. 504-570) napisał o tym, jak „doszło do starcia legionów z bestialskimi siłami wroga, podczas którego zgładziły one olbrzymią liczbę swych nieprzyjaciół. Wszyscy oni wyparci zostali poza granice, a upokorzona miejscowa ludność ocalona została od krwawych okrucieństw, które miały ją spotkać”.


