Kategoria: Jak narysować potwory

Król Artur

Około 402 r. n.e. Stylichon, władca rzymski pochodzenia wandalskie- go, zmuszony był zawrócić resztki swej armii do Rzymu, aby móc obronić ojczyznę przed najazdem Gotów. Osłabiło to pozycję militarną Brytanii i naraziło ją na ataki wrogów. W roku 410 Anglosasi przygotowywali wielką inwazję, która wznieciła w kraju pożogę. Dlaczego jednak Sasi tak długo zwlekali ze swym najazdem? Odpowiedzią na to pytanie jest niezwykle sprytny sposób, w jaki Rzymianie w przeszłości pozbywali się z kraju tych, których określali mianem „barbarzyńców”, czyli tych, którzy albo wspomagali najeźdźcę, zbierając i przekazując mu strategiczne informacje, lub też tych, którzy dążyli do osłabienia panującej władzy. Rzymianie posługiwali się metodami tajnych służb, polegającymi na infiltracji i osłabianiu działającego w państwie ośrodka władzy. Życie Brytanii wisiało na włosku, aż do momentu, gdy dotarł do niej Stylichon. Porażka Sasów sprawiła, iż morza stały się bezpieczne, a rozbicie Piktów umocniło pozycję Brytanii. Tak przedstawił te wydarzenia wczesnochrześcijański poeta i historyk Klaudian w roku 399. Nawet walijski mnich Gildas (ok. 504-570) napisał o tym, jak „doszło do starcia legionów z bestialskimi siłami wroga, podczas którego zgładziły one olbrzymią liczbę swych nieprzyjaciół. Wszyscy oni wyparci zostali poza granice, a upokorzona miejscowa ludność ocalona została od krwawych okrucieństw, które miały ją spotkać”.

Tajemnicza historia Króla Artura i Robin Hooda

W kilku ostatnich rozdziałach często pojawiały się nawiązania do legend o Królu Arturze i Graalu. Zrozumieć musimy, że kryją one w sobie tajemną wiedzę. Składają się na nią głębokie prawdy, ukryte w owych podaniach przez tajne związki, które nie mogły wygłaszać ich publicznie w obawie przed katolicką inkwizycją i chrześcijańską nietolerancją. Próbując poznać prawdę o tych strzeżonych przez tajne związki tajemnicach, zrozumieć musimy, co tak naprawdę usiłowały nam one przekazać w tych legendach i jakie mogą być powiązania owych legend z historią i genezą tajnych związków. Dowiedzieliśmy się już, że religia i ofityzm, czyli wężowy kult mądrości, stanowią podstawę tajnych związków na całym świecie. Czy to samo okaże się prawdą w przypadku opowieści o Królu Arturze i literacko powiązanej z nim postaci Robin Hooda? Zdaniem większości historyków okres arturiański przypada na V w. n.e., zatem w tym miejscu rozpocząłem swe historyczne poszukiwania „autentycznego Artura” i autentycznej „prawdy”.

„W imię Pana”

Niektórzy badacze tłumaczą, że mamy tu do czynienia ze zjawiskiem, w którym pod wpływem powstałej podczas chuchnięcia wilgoci na mieczu uwidaczniał się wzór, przypominający węża, sprawiając tym samym wrażenie, że z pochwy wypełza wąż. Ów przypominający węża wzór na ostrzach mieczy zastąpiono w końcu inkrustowanymi, żelaznymi literami i symbolami oraz chrześcijańskimi wyrażeniami typu: In Nomine Domini („W imię Pana”). Ten niezwykły dowód archeologiczny, dotyczący pojawienia się węży we wzornictwie pochodzących z V wieku mieczy, idealnie wpasowuje się w czasy Artura. Jako Pendragon albo inaczej Główny/Naczelny Smoczy Władca, Artur zapewne występowałby z takim właśnie atrybutem, a we wspomnianych wcześniej opowieściach pojawiają się także tekstowe nawiązania do jego legendy. Czy możliwe, aby legendy o Arturze i jego wężowych czy też smoczych mieczach oparte były na autentycznych zdarzeniach?
W ten oto sposób powracam do punktu wyjścia, czyli owej dawnej nocy mego pierwszego wtajemniczenia i do miecza, który mi wówczas wręczono, a który jest dziś znów w rękach związku. Miał on prawie pięć stóp długości i złotą głowicę, wokół której wiły się smoki. Kiedy obracało się ów miecz ku światłu, na jego błyszczącym, srebrnym ostrzu ukazywał się śliczny wzór dwóch splecionych ze sobą węży, których głowy coraz bardziej zbliżały się ku sobie, podążając w kierunku sztychu. Jako narzędzie walki, miecz towarzyszył człowiekowi przez ponad cztery tysiące lat. W tej właśnie funkcji przedostał się on do, mogących pozwolić sobie na taki luksus, elitarnych kręgów wojowników. Symbolika mądrości, mocy i oświecenia wtopiła się w używaną do jego produkcji stal, dokładnie tak samo, jak on sam wtopił się w mity i baśnie będące w istocie opowieściami o wewnętrznym świetle. Świetlisty miecz od stuleci aż po dziś w symboliczny sposób wykorzystywany jest przez tajne stowarzyszenia, tworząc tym samym więź pomiędzy człowiekiem współczesności i człowiekiem zamierzchłej przeszłości.

Byli w stanie tworzyć cudowne wzory na ostrzach wykonywanych przez siebie mieczy

W okresie od V do X w. n.e., czyli w przybliżeniu w czasach Króla Artura, miecznicy do tego stopnia opanowali technikę obróbki struktur wielowarstwowych, że byli w stanie tworzyć cudowne wzory na ostrzach wykonywanych przez siebie mieczy. Metoda ta przetrwała w zupełnie niezmienionej formie aż do XX wieku, czego dowodem są powszechnie używane przez nazistów sztylety. Przyczyną powstawania wspomnianych wzorów jest różna zawartość pierwiastków śladowych w poszczególnych prętach, co w efekcie prowadzi do tego, że na mieczu widoczne są różne odcienie metalu. Pręty te są równomiernie skręcane na odcinku ostrza, tworząc efekt spiralny. Produkcja tego rodzaju „skręconych” mieczy sięga czasów tak odległych, jak I wiek p.n.e., czyli końcowej fazy okresu lateńskiego, jednakże ich popularność znacznie wzrasta od III-V wieku, a więc dokładnie w początkach czasów arturiańskich. Będący sekretarzem Teodoryka Kasjodor w 520 roku n.e. wystosował do północnogermańskiego plemienia list dotyczący otrzymanych od niego mieczy, w którym wychwalał on umiejętności jego mieczników, a w szczególności zachwycał się różnymi odcieniami i kolorami, widocznymi na ostrzach, które jego zdaniem przypominały „maleńkie węże”.