Kategoria: Kurs rysunku
Gigantycznych rozmiarów podobizną węża, powstałą na powierzchni ziemi
W Aweście, świętej, natchnionej księdze wyznawców zaratusztrianizmu, jeden z bohaterów odpoczywa na czymś, co wydaje mu się być wałem ziemnym, po czym okazuje się, że jest to w istocie zielony wąż! Ifikrates pisał, że w Mauretanii „istniały smoki tak olbrzymich rozmiarów, że na ich grzbietach wyrastała trawa”, wskazując tym samym na duże prawdopodobieństwo, iż opisywane w baśniach wielkie smoki, zamieszkujące odległe krainy, mogły z łatwością być wężowymi nasypami. Inne przykłady wężowych kopców odnaleźć możemy w dziele Strabona (Lib xv. P.1022), gdzie wspomina on o dwóch smokach, które, jak głoszono, zamieszkiwały w górach w Indiach i z których jeden mierzył 80 łokci, a drugi 140. Posejdonios z Rodos również wspomina jeden z takich nasypów w Syrii. Był on tak wysoki, że stojący po jego obu stronach jeźdźcy na koniach nie byli w stanie widzieć się nawzajem. Każda z jego „łusek” była wielkości tarczy i był on tak duży, że człowiek „mógł wjechać do jego paszczy”. Bryant zgadza się z poglądem, że muszą to być ruiny ofickiej świątyni. Do czego więc używane były te świątynie?
Miejsca te charakteryzowały się wspaniałymi właściwościami rezonansowymi
Innymi słowy, dochodziło w nich do wzmacniania dźwięków tak, że powstający w efekcie odgłos przypominał ryk smoka. Uczeni ci posuwają się nawet tak dalece, iż twierdzą oni, że w wyniku owego rezonansu tworzą się spiralne i faliste kształty z kurzu i dymu, którego cząsteczki przenoszone są przez poruszającą się ruchem wężowym falę dźwiękową. Efekt opisanego zjawiska był taki, że obserwatorowi wydawało się, że naprawdę widzi wznoszącego się węża i słyszy wydawany przez niego odgłos. Jednakże większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, że tego rodzaju nasypy i budowle spotkać można też w innych miejscach i że często są one w podobny sposób powiązane z wężem lub smokiem. Na posiedzeniu British Association [for the Advancement of Science] (Brytyjskie Towarzystwo Postępu Naukowego), które odbyło się w Edynburgu w 1871 roku, niejaki pan Phene złożył sprawozdanie z odkrycia przez siebie w Argyllshire jednego z takich wałów „długiego na kilkaset stóp, wysokiego na 15 stóp i szerokiego na 30 stóp”. Zwężał się on na odcinku ogona, a jego głowę zwieńczał okrągły kopczyk z kamieni, który według przypuszczeń Phene’a był słoneczną tarczą, wznoszącą się nad głową „egipskiego ureusza”.
William Stukely
Antykwariusz i fanatyk kamiennych kręgów, a także niezwykła postać, odnalazł jeszcze dwie inne „wężowe świątynie”: jedną w Shap w Westmorland, a drugą w Classemess na wyspie Lewis. Stukely uważał, że grecka legenda o Kadmosie, siejącym smocze zęby, była aluzją do budowania przez niego wężowej świątyni. Kadmos przemieniony został w węża (albo stał się wyznawcą kultu węża), a ku czci jego i Harmonii pobudowano kamienne świątynie. Z pomocą przychodzi nam tu Pausanius, który zauważa, że „Przy drodze łączącej Teby i Gilsas spostrzec można miejsce otoczone wyselekcjonowanymi kamieniami, które tebańczycy nazywają Głową Węża”. A zatem starożytne opowieści mogą służyć jako wskazówka przy ustalaniu prawdziwej tożsamości węży i smoków z bajek, które są być może realnie istniejącymi miejscami i budowlami. Miejscami kultu, w których starożytni ofici bądź czciciele węży z całego świata sprawowali obrzędy ku ich czci. Istnieje jeszcze szereg innych tekstów, mówiących o smokach i wężach, którym trzeba było składać ofiary, jak choćby ten dedykowany Dionizosowi, który Taksilas pokazał Aleksandrowi Wielkiemu. Była w nim mowa o olbrzymich rozmiarów smoku, który żył w głębokim dole, otoczonym wokół murem. Wydaje mi się, że miejsca tego typu, przypominające Stonehenge, były „wejściem” lub „wrotami” do „krainy węży” miejscami tajemnicy i odrodzenia, służącymi do składania darów i ofiar wężowemu wybawcy.
Podobieństwa do Jezusa
Dalsze podobieństwa Jezusa i węża pojawiają się w porównaniu Jezusa do miedzianego węża Mojżesza, gdy mówi się nam, że mamy być mądrzy niczym węże, a nawet w tym, że po ukrzyżowaniu zrzucił on swój całun, albo skórę. Nawiasem mówiąc, w niektórych częściach Afryki po dzień dzisiejszy przybija się węże do drzew na znak ofiary składanej za grzechy, a także w celach leczniczych. Tak więc mamy do czynienia ze zbudowanymi na planie koła obiektami oraz z wężowymi wałami, powiązanymi z jajem, co, w połączeniu ze wszystkimi dowodami, wiedzie nas wprost do wniosku, że miejsca te były miejscami odradzania się do nowego życia. Niekiedy odrodzenie to dokonywało się poprzez przekroczenie symbolicznego kręgu albo wyklucie się z jaja, a czasami poprzez zrzucenie starej skóry. Istnieje jednakże jeszcze więcej czekających na ujawnienie dowodów, które świadczą o istnieniu związku pomiędzy owym zrzucaniem skóry a wspomnianymi pradawnymi miejscami kultu. Starożytni Grecy często przedstawiali węża, przepełzającego pomiędzy dwoma pionowymi kamieniami, które określali mianem Petrae Am- brosiae (kamień lub skała ambrozji), zwracając uwagę na to, że ambrozja to pokarm i eliksir bogów. Zdaniem XIX-wiecznego archeologa Bryanta, Stonehenge postrzegany był jako takie właśnie bursztynowe kamienie, czego dowodem jest wcześniejsza nazwa pobliskiego Amesbury, która
brzmiała Ambrosbury. W ten oto sposób wąż nabiera leczniczych właściwości posiadanych przez owe megalityczne kamienie. W istocie, ślady tego wątku odnajdujemy do dziś w opowieściach o smokach, które pełnią w nich rolę obrońców, opiekunów i uzdrowicieli starożytnych ludzi z okresu kamiennych kremów.


