Kategoria: Strona
Po śmierci Honoriusza Rzym ucierpiał srodze z rąk uzurpatorów
Nieznana jest dokładna data ich wycofania się, jednakże Nennius, chrześcijański historyk z VIII wieku, mówi, że Vortigem został królem Brytanii w roku 425. Informacja ta dotyczy prawdopodobnie południowych terenów Brytanii, znajdujących się wcześniej pod panowaniem Rzymian. Wydaje się, że Vortigern zapełnił lukę, która pozostała po wycofaniu się Rzymian.
Prawda to czy nie, Historia Brittonium mówi, że to właśnie Vortigern był tym, który zaprosił do osiedlenia się w Kencie Hengesta i Horsa, dwóch nordyckich wojowników, z którymi przyszło mu potem toczyć spory i walki. Stary system rządów Rzymu zaczął się w końcu rozsypywać.
W odpowiedzi na to Vortigem zaprosił do osiedlenia się w kraju kolejnych obcych osadników, tworząc dla nich specjalne połączone traktatem sojuszniczym z Rzymem osady zwane foederati. Czy był to rozsądny krok ze strony Vortigema? Być może nie widział innego wyjścia. Jego decyzja w tym wypadku była po myśli Rzymu, ponieważ wykorzystywał on tę procedurę osiedlania dla własnych celów. Rzymianie posiadali wystarczające wpływy, aby sprawować nadzór nad owymi osadami, a także środki, by zapewnić sobie ich lojalność, podczas gdy Vortigem nie miał innego wyboru. Doszły do niego słuchy, że Piktowie i Szkoci zaczynali gromadzić się przy granicach, a on był po prostu zbyt słaby, aby stawić im opór. Taktyka, którą zastosował, była taktyką rzymską i polegała na tym, że sprowadził do kraju barbarzyńców, aby ci pokonali innych barbarzyńców. Była to klasyczna taktyka stosowana przez Rzymian, a następnie przyjęta przez tajne służby. Wygląda jednak na to, że zamiast obronić Brytanię przez zasiedlenie jej wybrzeży barbarzyńskimi wojownikami, Vortigern otworzył jej granice dla żądnych ziemi Sasów. Vortigem został pokonany przez Hengesta w 455 roku, południe kraju stanęło w płomieniach, a Bry- towie uciekli w kierunku Hiszpanii i Armoryki. Ekonomia kraju załamała się, a w 461 roku Vortigem został zabity.
Brytania cieszyła się względnym spokojem
Trwający osiem lat okres pomiędzy wycofaniem się Rzymian a inwazją saksońską wydaje się być czasem, kiedy Brytania cieszyła się względnym spokojem. Spokój ten został jednak brutalnie zakłócony krwawym natarciem Sasów, do którego doszło latem 410 roku. Przed nadejściem zimy brytyjscy „civitates” mieli najzwyczajniej dosyć swego rzymskiego pretendenta Konstantyna III i starych rzymskich rządów i postanowili uniezależnić się. Niemniej jednak przekazane cesarzowi Honoriuszowi przez Brytów przesłanie nie zamykało im kompletnie drogi odwrotu od powziętej decyzji na wypadek, gdyby okazała się ona błędem. Brytania wyraziła wolę pozostania częścią Imperium Rzymskiego, lecz niejako podległe mu państwo, a jako jego sprzymierzeniec, z którym pomagaliby oni sobie wzajemnie w wymianie handlowej i w wojnach. Tak więc Brytania stała się suwerennym państwem w ramach Imperium Rzymskiego, szczególnie po podbiciu Rzymu przez Wizygotów pod dowództwem Alaryka I w 410 roku. Ta równowaga władzy utrzymywała się i w 417 roku jednostki Comes Britanniarum ponownie częściowo zajęły saksońskie forty wzdłuż połu- dniowo-wschodnich wybrzeży. W skład sił brytyjskich wchodziło sześć jednostek kawalerii i trzy jednostki piechoty, stanowiących wyjątkową mobilną armię lądową, której metody walki ukształtowały się pod wpływem metod elitarnych jednostek scytyjskich, sprowadzonych do Brytanii przez Rzymian. Przybywając do Brytanii, Scytowie przynieśli ze sobą wiele związanych z kultem węża obyczajów, które odnajdujemy również w legendach o Arturze. Należał do nich między innymi kult Uthera/Zeusa oraz zwyczaj wbijania do ziemi, a następnie wyciągania z niej ociekającego krwią miecza na znak złożonej ofiary.
Król Artur
Około 402 r. n.e. Stylichon, władca rzymski pochodzenia wandalskie- go, zmuszony był zawrócić resztki swej armii do Rzymu, aby móc obronić ojczyznę przed najazdem Gotów. Osłabiło to pozycję militarną Brytanii i naraziło ją na ataki wrogów. W roku 410 Anglosasi przygotowywali wielką inwazję, która wznieciła w kraju pożogę. Dlaczego jednak Sasi tak długo zwlekali ze swym najazdem? Odpowiedzią na to pytanie jest niezwykle sprytny sposób, w jaki Rzymianie w przeszłości pozbywali się z kraju tych, których określali mianem „barbarzyńców”, czyli tych, którzy albo wspomagali najeźdźcę, zbierając i przekazując mu strategiczne informacje, lub też tych, którzy dążyli do osłabienia panującej władzy. Rzymianie posługiwali się metodami tajnych służb, polegającymi na infiltracji i osłabianiu działającego w państwie ośrodka władzy. Życie Brytanii wisiało na włosku, aż do momentu, gdy dotarł do niej Stylichon. Porażka Sasów sprawiła, iż morza stały się bezpieczne, a rozbicie Piktów umocniło pozycję Brytanii. Tak przedstawił te wydarzenia wczesnochrześcijański poeta i historyk Klaudian w roku 399. Nawet walijski mnich Gildas (ok. 504-570) napisał o tym, jak „doszło do starcia legionów z bestialskimi siłami wroga, podczas którego zgładziły one olbrzymią liczbę swych nieprzyjaciół. Wszyscy oni wyparci zostali poza granice, a upokorzona miejscowa ludność ocalona została od krwawych okrucieństw, które miały ją spotkać”.
Tajemnicza historia Króla Artura i Robin Hooda
W kilku ostatnich rozdziałach często pojawiały się nawiązania do legend o Królu Arturze i Graalu. Zrozumieć musimy, że kryją one w sobie tajemną wiedzę. Składają się na nią głębokie prawdy, ukryte w owych podaniach przez tajne związki, które nie mogły wygłaszać ich publicznie w obawie przed katolicką inkwizycją i chrześcijańską nietolerancją. Próbując poznać prawdę o tych strzeżonych przez tajne związki tajemnicach, zrozumieć musimy, co tak naprawdę usiłowały nam one przekazać w tych legendach i jakie mogą być powiązania owych legend z historią i genezą tajnych związków. Dowiedzieliśmy się już, że religia i ofityzm, czyli wężowy kult mądrości, stanowią podstawę tajnych związków na całym świecie. Czy to samo okaże się prawdą w przypadku opowieści o Królu Arturze i literacko powiązanej z nim postaci Robin Hooda? Zdaniem większości historyków okres arturiański przypada na V w. n.e., zatem w tym miejscu rozpocząłem swe historyczne poszukiwania „autentycznego Artura” i autentycznej „prawdy”.


