Miecz używany jest tu jako przedmiot przywracający do życia
Symboliczne aspekty ukrytej gnostyckiej prawdy i psychologii, które są dziś aktualne nie mniej niż kiedykolwiek w przeszłości. Posługiwano się nim w ten sposób od bardzo dawna, a co ciekawe, sam Król Artur, będący symbolem o wielorakim znaczeniu, także posiadał miecz prawdy, mocy i mądrości. W The Quest of the Holy Grail, wyjątkowej alchemicznej opowieści stworzonej przez tajne związki, miecz ukazany jest jako ognisty wąż będący symbolem energii. Jest to albo miecz Króla Dawida, albo miecz wykonany przez mądrego Salomona z kamienną głowicą we wszystkich barwach Ziemi i podwójną rękojeścią, której jedna część wykonana jest z ryby z Eufratu, a druga z węża. Uważa się, że przypomina on miecz Artura, który w Śnie Rhonabwy’ego określony jest jako wężowy. Mówiono, że kiedy Artur dobywał tego miecza, dwa płomienie buchały z paszcz dwóch węży i był on oślepiająco piękny. Miecz ów, zarówno ten wyciągnięty przez Artura ze skały, jak też Excalibur, musiał zawsze znajdować się w jego posiadaniu, gdyż to dzięki niemu wygrywał on bitwy, a życiu jego nie groziło niebezpieczeństwo. Świetlistość i ognistość owego miecza podkreśla ponownie Malory, który pisze: „lecz był on tak jasny w oczach jego wrogów, że światło, jakie dawał, równe było światłu z trzydziestu pochodni”. Dobyty przez Artura miecz z kamienia nie służy mu jednak długo, dlatego też otrzymuje on następnie od Pani z Jeziora swój słynny Excalibur, a także wężową pochwę, której posiadanie gwarantuje mu nieśmiertelność. Malory jasno stwierdza: bo kiedy nosisz przy sobie tę pochwę, nie będziesz krwawił i nie doznasz żadnych ciężkich obrażeń, zatem strzeż jej i nie rozstawaj się z nią.” Dopiero gdy przyrodnia siostra Artura Morgan le Fay kradnie jego pochwę i podkłada na jej miejsce inną, Artur umiera na skutek śmiertelnych obrażeń zadanych mu przez Mordreda. Ostatecznie ten cenny niegdyś miecz zwrócony zostaje wodzie i powraca w ręce będącej wężowym bóstwem Pani z Jeziora.
Wężowy miecz
Kiedy po raz pierwszy zaproponowano mi wstąpienie do pewnego tajnego związku (takiego, którego nie znajdzie się w Internecie), byłem zdumiony obrazowaniem i symboliką, z którymi się zetknąłem. W noc wtajemniczenia jeden szczególny przedmiot przyciągnął moją uwagę. Był nim miecz. Znajdowałem się w podłużnej sali, przypominającej starą kaplicę z drewnianym belkowaniem i wydłużonymi oknami. Dolne części okien zakrywały ozdobione misternymi malowidłami dębowe panele. Były to freski, przedstawiające przygody średniowiecznego rycerza zakonnego. Na końcu sali wisiały olbrzymie atłasowe zasłony w kolorze intensywnej czerwieni. Wzdłuż sali po obu jej stronach stali ludzie przyodziani w białe szaty z uniesionymi do góry świecącymi, srebrnymi mieczami. Na jej końcu stał Wielki Mistrz, który skinął na mnie, abym podszedł. W miarę jak przechodziłem pod uniesionymi nade mną mieczami, opuszczane były one za moimi plecami i układane w zygzak na podłodze tak, że odcinały drogę powrotu. Jest to symboliczna czynność, prawda, której nauczyć musi się każdy z nas: nie ma sensu próbować ponownie przejść drogą, po której już kroczyliśmy. W końcu stanąłem przed Wielkim Mistrzem, a w chwilę potem odbył się rytuał, liczący sobie kilkaset lat. Pokłoniłem się nisko i złożyłem przysięgę, a następnie miecz Mistrza w symboliczny sposób zabił moje dawne ja, abym mógł w ten sposób narodzić się na nowo.
Najstarsze zaczątki tajnych związków wpłynęły zarówno na kulturę i piśmiennictwo
Jestem zdania, że powinny zostać przeprowadzone dalsze badania w miejscach, gdzie stoją okrągłe wieże, zarówno w Irlandii, jak też w innych krajach, zanim następujące wraz z upływem czasu zniszczenie uniemożliwi nam poznanie tego, co może okazać się niezwykłą wiedzą na temat praktyk, stosowanych przez starożytny kult węża. To, co widzimy w tym miejscu, to stopień, w jakim owe najstarsze zaczątki tajnych związków wpłynęły zarówno na kulturę i piśmiennictwo, jak również na wiele fascynujących i zagadkowych ocalałych do dziś obiektów archeologicznych na świecie. Najstarszym pierwowzorem, którego istnienie możemy udowodnić, są Świetliści, którzy posiadają swą hierarchię i podstawy do sprawowania władzy. Panują oni nad człowiekiem i są wszechwiedzący. Posiadają też swych „Czuwających”, których zadaniem jest dopilnować, aby spełniane były ich polecenia. Albo Świetliści do dziś są wciąż u władzy, albo tajne związki na świecie naśladują dziś metody, strukturę i symbolikę, którymi posługiwało się tych kilku pierwszych. Wszystkie wielkie religie tego świata stworzone były w taki czy inny tajny sposób. Pierwsi chrześcijanie spotykali się w tajemnicy rozpowszechniali słowo „Chrystusa” wszędzie, gdzie mogli, podczas gdy uznawane wówczas za prawowierne religie oraz władze państwowe usiłowały ich zniszczyć. Tak samo wyglądały początki islamu. Władza to zatem umiejętność panowania nad masami. We wspomnianym tu Sumerze u władzy stali ci, którzy mieli rozległą wiedzę, mądrość oraz rzekomą zdolność obcowania z Bogiem. Przywilejów tych używały jako przynęty wszystkie tajne organizacje, a także tradycyjne religie. Jedne są jawne, a drugie działają w ukryciu.
Callahan wysunął przypuszczenie
Opierając przedstawioną w swej pracy hipotezę na czułkach owadów i ich zdolności rezonowania fal elektromagnetycznych, Callahan wysunął przypuszczenie, że okrągłe wieże budowane były, aby służyć jako „ziemskie anteny” i że podobne budowle wznoszone na całym świecie mogły powstawać dokładnie w tym samym celu. Uważał on (dodam tu, że wyprzedził w tym innych naukowców), że zgromadzona w ten sposób energia była następnie przekazywana tym, którzy oddawali się medytacji w miejscach, znajdujących się w pobliżu takich wież. Zgadzam się z wysuniętymi przez niego wnioskami i uważam, że energia ta sprzyjała wchodzeniu w trans i przybliżała znajdujące się tam osoby do „boga”. Pełne dowody na to przedstawiłem w swej książce Gateway to the Otherworld. Na podstawie swych badań, przeprowadzonych na wieżach znajdujących się w Irlandii, Callahan doszedł do wniosku, że bogata w związki żelaza skała, z której zostały one zbudowane, w istocie rzeczy pomagała osiągnąć taki efekt. Jednakże wieże zbudowane z innych materiałów, takich jak na przykład wapień lub granit, również posiadały właściwości „paramagnetyczne”. Callahan przechodzi następnie do pokazania, jak wypełniający ich wnętrze gruz, którego obecność od dziesięcioleci zastanawia ludzi, spełnia w nich tak naprawdę rolę przyrządu do „strojenia”,
działaniu podobnym do „wtyczek” w „powietrznych korytarzach” Wielkiej Piramidy Cheopsa.







