Ten sam „Chrystus”

Jak się uważa, podarował nam kielich napełniony krwią „życia wiecznego”, postrzegany był przez wczesnych chrześcijan oraz kulty gnostyckie, takie jak choćby ofici, czyli czciciele węża, właśnie jako wąż we własnej osobie! Biblia powiada: „Jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne” (Ewangelia według św. Jana, 3, 14-15). I został on wywyższony. Wcześni chrześcijanie sprawowali nawet eucharystię Agatodemona, albo „dobrego węża”, z udziałem żywych węży oraz używając podczas tego obrzędu specjalnego kielicha, który stał się owym sławnym świętym Graalem, który jest nam dziś tak dobrze znany. W początkach chrześcijaństwa Jezus był nawet przedstawiany jako wąż przybity do krzyża tau (taw). Wracając jednak do sprawy starożytnej Afryki, również tutaj natknąłem się na analogię pomiędzy ukrzyżowanym Chrystusem i przybijanym do drzewa wężem. Odkryłem też, że uczestnicy tego obrzędu brali następnie różne części ciała wspomnianego węża, aby potem używać ich w celach leczniczych, i że za najcenniejszy organ uznawano gruczoły produkujące ślinę lub jad. Innym ubocznym skutkiem przyjmowania jadu węża jest pojawienie się zniekształceń genetycznych spowodowanych wysoką zawartością białka. Jednym z nich jest zniekształcenie czaszki, polegające na jej wydłużeniu, dokładnie takie, jak to, które występowało u maltańskich kapłanów.

Cześć, mam na imię Patryk i z zawodu jestem architektem. Jeśli marzysz o tym, by ktoś pokierował Cię jak zacząć przygodę ze sztuką, to dobrze trafiłeś! Zapraszam Cię do lektury moich wpisów!