Wężowy miecz

Kiedy po raz pierwszy zaproponowano mi wstąpienie do pewnego tajnego związku (takiego, którego nie znajdzie się w Internecie), byłem zdumiony obrazowaniem i symboliką, z którymi się zetknąłem. W noc wtajemniczenia jeden szczególny przedmiot przyciągnął moją uwagę. Był nim miecz. Znajdowałem się w podłużnej sali, przypominającej starą kaplicę z drewnianym belkowaniem i wydłużonymi oknami. Dolne części okien zakrywały ozdobione misternymi malowidłami dębowe panele. Były to freski, przedstawiające przygody średniowiecznego rycerza zakonnego. Na końcu sali wisiały olbrzymie atłasowe zasłony w kolorze intensywnej czerwieni. Wzdłuż sali po obu jej stronach stali ludzie przyodziani w białe szaty z uniesionymi do góry świecącymi, srebrnymi mieczami. Na jej końcu stał Wielki Mistrz, który skinął na mnie, abym podszedł. W miarę jak przechodziłem pod uniesionymi nade mną mieczami, opuszczane były one za moimi plecami i układane w zygzak na podłodze tak, że odcinały drogę powrotu. Jest to symboliczna czynność, prawda, której nauczyć musi się każdy z nas: nie ma sensu próbować ponownie przejść drogą, po której już kroczyliśmy. W końcu stanąłem przed Wielkim Mistrzem, a w chwilę potem odbył się rytuał, liczący sobie kilkaset lat. Pokłoniłem się nisko i złożyłem przysięgę, a następnie miecz Mistrza w symboliczny sposób zabił moje dawne ja, abym mógł w ten sposób narodzić się na nowo.

Cześć, mam na imię Patryk i z zawodu jestem architektem. Jeśli marzysz o tym, by ktoś pokierował Cię jak zacząć przygodę ze sztuką, to dobrze trafiłeś! Zapraszam Cię do lektury moich wpisów!